Czego nie przetłumaczy komputer? (2016)

Fragment publikacji: 

Tłumacze mogą na razie spać spokojnie. Maszyny nadal nie są w stanie ich zastąpić – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzą emocje

Powieść science fiction „Autostopem przez Galaktykę”, napisana przez Douglasa Adamsa pod koniec lat 70. XX wieku, była wyjątkowo trafną przepowiednią technologiczną. Superkomputery, e-booki, bezprzewodowy dostęp do informacji, encyklopedia pisana wspólnie przez wielu autorów – wszystkie te wynalazki opisane w książce są dziś czymś zupełnie normalnym. Nadal jednak nie możemy posłużyć się uniwersalnym tłumaczem, którego działanie Adams opisał tak: „Z rybą Babel w uchu rozumie się natychmiast każde słowo mówione w jakimkolwiek języku”.

Kiedy doczekamy się takiego gadżetu? „Myślę, że dopiero za kilkadziesiąt lat. Tłumaczenie języka mówionego okazało się większym wyzwaniem, niż można byłoby przypuszczać kilkadziesiąt lat temu” – mówi prof. Krzysztof Jassem, specjalista od tłumaczeń komputerowych z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Skype: tłumaczenie w locie

Teoretycznie mamy już pierwsze aplikacje, które na to pozwalają. Najbardziej popularną z nich jest Tłumacz Google. Po zainstalowaniu na smartfonie potrafi nie tylko przetłumaczyć to, co powiemy do mikrofonu. Ma też tzw. tryb konwersacji. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w Berlinie i chcemy dokonać rezerwacji w hotelu. Możemy mówić po polsku do aplikacji, a ta będzie wypowiadać nasze zdania po niemiecku na głos oraz na bieżąco tłumaczyć to, co mówi obsługa hotelowa.

Zobacz całość na stronie focus.pl